GKS Wybrzeże

Dzieje

Email Drukuj PDF

Gwardyjski (obecnie gdański) Klub Sportowy Wybrzeże Gdańsk to z pewnością jeden z najbardziej zasłużonych klubów dla trójmiejskiego sportu.
Założony 17 kwietnia 1945 w 2005 roku obchodził 60-lecie istnienia. Wszystko zaczęło się od pierwszego w wyzwolonym Gdańsku meczu piłki nożnej. Na boisku przy ulicy Reja spotkali się gdańscy ówcześni milicjanci z V Komisariatu MO oraz żołnierze oddziału Armii Radzieckiej stacjonującego czasowo we Wrzeszczu. Po tym wydarzeniu uformowały się władze klubu, a prezesem został Stefan Olejnik.
Pierwszą sekcją założoną w klubie była piłka nożna, ale znacznie większe sukcesy odnosili bokserzy, koszykarze, piłkarze ręczni czy żużlowcy.

Nas dotyczą ci ostatni. Już kilka lat po zakończeniu II wojny Światowej, w 1948 r. na krajowych torach pojawiły się nazwiska trójmiejskich zawodników: Zyner, Fiszer, Pogonowski, Zątkowski, Gampe, Donath, Kiernowski, Gadomski, Szuba, Jabłoński i Grałek. W roku następnym w rozgrywkach o mistrzostwo II ligi brała udział drużyna Związkowca Gdańsk, ale trwało to tylko dwa lata. Po reorganizacji polskiego sportu w 1951 roku, słuch o gdańskich żużlowcach zaginął na prawie sześć lat. W 1955 r. ze względu na brak warsztatów, garaży, narzędzi oraz części zamiennych zawieszono także działalność sekcji motorowej Wybrzeża.

W roku 1957 z inicjatywy Ligi Przyjaciół Żołnierza, ukończono budowę pierwszego, odpowiadającego ówczesnym wymogom, toru żużlowego, przy ulicy Jana z Kolna (obecnie stadion Polonii Gdańsk i ulica Marynarki Polskiej). Zgłoszono zespół do rozgrywek jako LPŻ Gdańsk (rok później LPŻ Neptun), który wystartował w III lidze, w grupie północnej. W roku 1959 uległa likwidacji sekcja żużlowa WKS Legia Warszawa, która za sprawą gdańskich działaczy została wraz z zawodnikami przeniesiona do Trójmiasta. Powstał GKŻ Legia Gdańsk, którą zakwalifikowano do rozgrywek I ligi. Barw jej bronili wówczas m.in. M. i S. Kaiserowie, P. i W. Waloszkowie, Podlecki, Kamrowski, Goździk, Nowak, Kraska i Zachara. Rok 1960 przyniósł drużynie tytuł drużynowego wicemistrza Polski, ale w kolejnym sezonie niestety było już gorzej. GKŻ Legia obroniła się przed degradacją do II ligi, wygrywając mecze barażowe z Unią Tarnów.

Z dniem 31.03.1962 roku, żużel oraz motocykle powróciły do Wybrzeża i dalsze losy gdańskiego żużla są nierozerwalnie związane z tym klubem. W sezonie tym zespół zajął V miejsce w I lidze, a M. Kaiser został zwycięzcą Złotego Kasku oraz walnie przyczynił się do zdobycia przez Polskę brązowego medalu w DMŚ. W roku następnym drużyna została wzmocniona Bogdanem Berlińskim z Górnika Rybnik. Gościnnie występował mistrz Jugosławii, Valent Medved, ale gdańszczanie zajęli dopiero VII miejsce w ekstraklasie. Jedynie na osłodę M. Kaiser został drugim wicemistrzem Polski. W kolejnym sezonie było jednak lepiej. Ekipa Wybrzeża zdobyła V miejsce w lidze, a Zbigniew Podlecki został mistrzem Europy i awansował do finału MŚ.

Wielkie novum przyniósł rok 1965. Sekcja żużlowa otrzymała nowy tor przy ulicy Elbląskiej (obecnie Długie Ogrody), na którym do dnia dzisiejszego
rozgrywa swoje spotkania. Poza tym do drużyny dołączył Henryk Żyto z Unii Leszno. M.in. dzięki jego skutecznej jeździe Wybrzeże uplasowało się na trzecim miejscu w I lidze. Ponadto Podlecki był członkiem zespołu, który zdobył DMŚ. W sezonie 1966 gdańszczanie zajęli IV miejsce w ekstraklasie żużlowej, a rok później ponownie zdobyli tytuł drużynowego wicemistrza Polski. W tym też roku ponownie cenny sukces odnotował Podlecki, który wraz z drużyną narodową zajął II miejsce w DMŚ. W następnych latach drużyna zajmowała następujące lokaty w I lidze : 1968 - IV, 1969 - VI, 1970 - VII.

Sezon 1971 był jednym z najgorszych w historii klubu. Wybrzeże uplasowało się na VIII pozycji i musiało rozgrywać pojedynki barażowe z Włókniarzem Częstochowa. Zwycięsko wyszli z nich zawodnicy spod Jasnej Góry i gdańszczanie w latach 1972 - 1974 występowali w II lidze. W roku 1974 Wybrzeże zajęło II miejsce na zapleczu ekstraklasy, co zapewniło udział w meczach barażowych o I ligę z ekipą Falubazu Zielona Góra. Tym razem gdańszczanie byli górą. W kolejnych latach zespół plasował się: 1975 - VIII, 1976 - IX (wygrane baraże ze Śląskiem Świętochłowice) i 1977 - IV miejscu. Jeszcze w 1977 roku drużynę wzmocnił Zenon Plech ze Stali Gorzów, który przyczynił się do zdobycia w roku następnym drużynowego wicemistrza Polski.
Oprócz tego sam zajął I miejsce w Złotym Kasku i wraz z kolegami zdobył brązowy medal DMŚ. W latach 1968-78 Wybrzeże reprezentowali m.in. : Podlecki, H. Żyto, S. Kaiser, B. Berliński, Tkocz, Kowalski, Zieliński, Marsz, Ślaz, Gągolewicz, Papakul, Marynowski, Skrobisz, M. Berliński, Fede, Kołacki, Kołodziejczyk i Kowalewski.

W roku 1979 gdańszczanie zajęli V miejsce w lidze, zaś Zenon Plech zdobył na torze w Gorzowie trzecie IMP.

Został także indywidualnym wicemistrzem Świata w Chorzowie, ustępując tylko Ivanowi Maugerowi. Ponadto wraz z Edwardem Jancarzem zajął III miejsce w MŚ par. W sezonie następnym drż?yna GKS jeździła słabo i dość szczęśliwie utrzymała się w I lidze, wygrywając baraże z rzeszowską Stalą. Rekompensatą za słabe występy w lidze stały się wyniki osiągnięte przez Plecha. Ponownie z Jancarzem, zdobył srebrny medal w MŚ Par oraz brąz w DMŚ. Ponadto młodzieżowym IMP został wychowanek Wybrzeża - Mirosław Berliński

Do 1989 roku Wybrzeże startowało nieprzerwanie w I lidze. W sezonie 1981 trenerem został Gerard Sikora , były zawodnik i wychowanek GKS. Dzięki jego pracy oraz Bogdana Berlińskiego (pracował w gdańskim klubie jako trener w latach 1972 - 1992), zespół zajął IV miejsce w 1981 roku i V miejsce w 1982 roku.

W kolejnych latach Wybrzeże plasowało się:
1983 - V, 1984 - VII, 1985 - II i wicemistrzostwo Polski, 1986 - VII, 1987 - VII, 1988 - VI oraz 1989 - IX miejsce, które w związku z reorganizacją
rozgrywek, zadecydowało o spadku do II ligi. Jeśli chodzi o inne osiągnięcia gdańszczan w latach 1981 - 1989 to należy wymienić kolejno m.in.: brązowy medal Plecha w MŚ par, zdobyty ponownie z Jancarzem; Srebrny i Brązowy Kask Mirosława Berlińskiego; IMP Plecha w latach 1984 - 1985; mistrzostwo Polski par klubowych w 1985, zdobyte na torze w Rybniku, przez Plecha, Grzegorza Dzikowskiego i Mirosława Berlińskiego; Srebrny i Brązowy Kask Jarosława Olszewskiego;

młodzieżowe mistrzostwo Polski par klubowych Olszewskiego i Tomasza Golloba. Do czołowych zawodników tego okresu należeli jeszcze: Marynowski, Skrobisz, P. Żyto, Stenka, Matysiak, K. i R. Fedeczko, Mischke, Abakumow, Laskowski i Wo?nicki.

Po spadku w 1989 roku, Wybrzeże dwa sezony występowało na zapleczu ekstraklasy. W 1991 roku zajęło III lokatę, dającą prawo walki w barażach o I ligę. Szansę wykorzystało, ale pobyt w I lidze trwał niestety tylko rok i gdańszczanie ponownie znaleźli się w niższej klasie. Szybko jednak powrócili, by w roku 1994 wywalczyć piątą lokatę

Sezon 1995 przyniósł wielkie rozczarowanie. Gdańszczanie, w których wielu upatrywało głównego kandydata do DMP spadli z hukiem do drugiej ligi. Spowodowało to odejście dwóch czołowych zawodników Wybrzeża: Jarosława Olszewskiego i Roberta Sawiny. Ich następcami zostali Marek Mróz i Georgi Petranov. Mimo przedsezonowych założeń Wybrzeżu nie udało się awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej. W sezonie 1997 drużyna nadal musiała więc spędzić na zapleczu ekstraklasy. Skończył się on czwartym miejscem więc w roku 1998 kibiców i zawodników znowu czekała szarzyzna drugoligowych zmagań.

Przed sezonem 1998 klub objął p. Henryk Majewski, który pozyskał kilku sponsorów, dzięki czemu nareszcie skompletowano solidny skład. Drużynę objął nowy trener - Lech Kędziora, zwany "specjalistą od awansów". Lech Kędziora nie złamał zasady i wprowadził gdańszczan do ekstraklasy. W 1998 roku szczególnie wybijali się Marek Dera, który zanotował najlepszy sezon w karierze, i Tomasz Cieślewicz, który swoimi błyskotliwymi występami zjednał sobie wszystkich kibiców. W tym okresie w Gdańsku jeździli ponadto: Jacek i Jarosław Kalinowscy, Jacek Woźniak, Wojciech Załuski, Dariusz Stenka, Waldemar Cieślewicz, Paweł Stormowski, Marceli Dubicki, Georgi Petranov, Bartłomiej i Dominik Żebrowscy.

Przed sezonem 1999 do sponsorowania gdańskiego klubu powróciła Rafineria Gdańska SA., pozyskano również wiele mniejszych firm chcących reklamować się w ten sposób. Dzięki dużym możliwościom finansowym do Gdańska sprowadzono czołowych polskich zawodników: Sebastiana Ułamka, Adama Fajfera, Krzysztofa Pecynę, Pawła Duszyńskiego oraz Roberta Kempińskiego. W pierwszym od trzech lat sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej gdańszczanie zajęli trzecią lokatę, zdobywając tym samym brązowy medal DMP. Po tym sezonie do GKS-u został sprowadzony Krzysztof Cegielski. W Wybrzeżu zaczęto upatrywać głównego faworyta rozgrywek. Pierwsza część sezonu zdawała się potwierdzać te przypuszczenia. Półmetek rozgrywek zespół osiągnął na pierwszej pozycji, lecz druga część sezonu 2000 była fatalna i GKS zmuszony był jeździć w grupie zespołów walczących o utrzymanie się w ekstralidze. Po kontrowersyjnej ostatniej kolejce rozgrywek Wybrzeże opuściło szeregi najlepszych drużyn w Polsce. Na szczęście kwarantanna w niższej klasie rozgrywkowej trwała tylko rok i w sezonie 2002 znów do Gdańska przyjeżdżają najlepsi. Awans wywalczyli: Nicki Pedersen, Kai Laukannen,
Krzysztof Cegielski, Adam Fajfer, Tomasz Piszcz, Tomasz Cieślewicz, Dawid Cieślewicz, Marek Cieślewicz i Mirosław Giżycki. Sukces ten nabiera dodatkowo
jeszcze większego wymiaru, gdyż cały sezon klub przejeździł z budżetem dwudziestokrotnie mniejszym niż rok wcześniej. Drużyna ta wreszcie stanowiła monolit i wzajemnie się uzupełniała. Wspaniały sezon zaliczył Krzysiek Cegielski, który był najskuteczniejszym zawodnikiem pierwszoligowych torów.

Kilka tygodni po awansie gdański klub znalazł się w centrum zainteresowania niemalże całej żużlowej Polski na skutek słynnej "Sprawy Cegielskiego", któremu prezydent klubu, Henryk Majewski, nie spłacał należności. Krzysztof Cegielski chcąc zakończyć sprawę zamierzał rozwiązać kontrakt wiążący Go z gdańskim klubem jeszcze przez dwa lata, na co Henryk Majewski się nie zgodził, wystawiając "Cegłę" na listę transferową z ceną zaporową: 1 mln PLN. Prawnicy Krzysztofa wystąpili o upadłość klubu, ale zakończyło się na konfiskacie klubowych mebli oraz, za zgodą GKSŻ, przejściu zawodnika do
pierwszoligowego Startu Gniezno "za darmo".

Mimo powrotu Wybrzeża do grona najlepszych nie znalazły się duże firmy chcące wspierać gdański klub. Prezydent kurczowo trzymał się swojej posady nie chcąc zwolnić miejsca dla braci Terleckich, deklarujących "zastrzyk" finansowy do klubowej kasy. Jeszcze dwa tygodnie przed inauguracją rozgrywek nie było wiadomo czy GKS wystartuje w lidze. Ostatecznie drużyna wyjechała na tor, ale dwa pierwsze mecze nie pozwalały wierzyć w utrzymanie się klubu w krajowej elicie. Jednak zakontraktowanie Stefana Anderssona wlało dużo wiary w serca kibiców i zawodników. Wspaniała drużynowa jazda Szweda pozwoliła na zremisowanie na gdańskim torze z faworyzowaną Polonią Piła. Jednak porażka z walcząca z Gdańskiem o utrzymanie Stalą Gorzów na własnym torze znów spowodowało niepokój. Nowym duchem zespołu okazał się Henrik Gustafsson, któremu zaufali włodarze klubu. Kolejne mecze w Gdańsku to była już gratka dla kibiców, m.in. spektakularne zwycięstwa z aktualnymi: drużynowym mistrzem i wicemistrzem Polski oraz wyjazdowe zwycięstwo i remis ze Stalą Gorzów. W najtrudniejszych meczach sezonu, czyli barażowych ze Startem Gniezno z Krzysztofem Cegielskim gdańszczanie również nie zawiedli, szczególnie w drugim meczu w Gdańsku, gdzie bohaterem meczu stał się, zastępujący kontuzjowanego Henrika Gustafssona, Adam Fajfer, który cały sezon zawodził, a w meczu z Gnieznem pokazał klasę oraz Marek Cieślewicz, który wspaniałymi atakami zdobywał punkty mimo złamanego palca u dłoni. Zawodnicy pomimo ogromnych trudności finansowych oraz plagi kontuzji, jadąc prawie za darmo pokazali że są wiele warci, heroiczną walką do końca zjednali sobie serca gdańskich kibiców, którzy mieli nadzieję zobaczyć ich w przyszłym sezonie w plastronach Wybrzeża. Ekstraligę dla Gdańska utrzymali: Krzysztof Pecyna, Tomasz i Marek Cieślewiczowie, Tomasz Piszcz, Adam Fajfer, Paweł Duszyński, Mirosław Giżycki, Stefan Andersson i Henka Gustafsson, których prowadził trener Romuald Łoś.

W czasie "sezonu ogórkowego" kibice bardzo długo czekali aż wreszcie Rafineria Gdańska spełni obietnice składane przez cały miniony sezon o przyszłym sponsoringu w przypadku utrzymania się w Ekstralidze. Dopiero kilka dni przed zakończeniem okresu transferowego zaszły rewolucyjne zmiany w klubie. Długo oczekiwane odejście Henryka Majewskiego, które było drugim warunkiem powrotu Rafinerii Gdańskiej do gdańskiego żużla, sprawiło, że światło dzienne ujrzała fatalna kondycja finansowa klubu. Ponad 7 mln polskich złotych zadłużenia wprawiło nie tylko działaczy ale także kibiców w osłupienie. Klub został postawiony w stan likwidacji i przydzielono mu kuratora sądowego - Stefana Chrzanowskiego, gdyż nikt z byłego zarządu nie podjął się próby ratowania klubu. Od klubu została odłączona sekcja piłki ręcznej, którą przekazano Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu, jednak długi tej sekcji pozostały w Wybrzeżu. Kurator wraz z braćmi Terleckimi robili wszystko co w ich mocy aby uratować Wybrzeże oraz aby drużyna wystartowała w rozgrywkach Ekstraligi. Swoją pomoc zaoferował także Marek Formela, który wraz z grupą sponsorską z Rafinerią Gdańską na czele, założył Gdańską Korporację Sportową Gwardia - Wybrzeże, mającą finansowo wspierać gdański klub. W międzyczasie trzon drużyny, która uratowała dla Gdańska Ekstraligę się rozpadł. Nie udało się zatrzymać Krzysztofa Pecyny, Tomasz Piszcza oraz Stefana Anderssona i Henrika Gustafssona. Zostali za to zakontraktowani torunianie: Tomasz Chrzanowski i Robert Kościecha. Pierwszym obcokrajowcem został młody Szwed Freddie Eriksson. W drużynie pozostali Tomasz i Marek Cieślewiczowie, Adam Fajfer, Paweł Duszyński, Mirosław Giżycki. Tak prędko zbudowanej drużynie wróżono ciężką walkę z Polonią Piła o udział w barażach. Jednak po dwóch pierwszych meczach na gdańskim torze kibice uwierzyli nawet w uniknięcie baraży. Wprawdzie z Piłą gdańszczanie wywalczyli bardzo niskie zwycięstwo 46:44, jednak z faworyzowanym Wrocławiem, kandydatem do medalu DMP, udało się wywalczyć remis. Po tych występach w drużynie coś się załamało. Prawdziwym idolem gdańskiej publiczności stał się Tomasz Chrzanowski, który chciał z pewnością zapomnieć o swoim słabiutkim zeszłym sezonie. Niemal każdy pukał się w czoło, gdy wypożyczono z toruńskiego klubu tego młodego zawodnika, jednak ten pokazał że drzemie w nim ogromny potencjał i stał się niekwestionowanym liderem Wybrzeża. Drużyna jednak nie wygrywała, do klubu wdarła się niezdrowa atmosfera. W każdy możliwy sposób starano się poprawić sytuację. Podczas sezonu do drużyny przebojem wdarł się Dawid Cieślewicz, który swoją walecznością zaskarbił sobie serca kibiców. Zakontraktowany został także Brian Karger, który świetnie zastąpił słabo spisującego się Erikssona. Jednak niedomówienia i wzajemne oskarżenia pomiędzy trenerem Grzegorzem Dzikowskim a Adamem Fajferem, Tomaszem i Markiem Cieślewiczami nie miały końca. W efekcie bracia nie przystąpili do wywalczonych przez drużynę baraży. Natomiast Adam Fajfer stał się ojcem porażki w decydujących meczach Wybrzeża o "być lub nie być" w Ekstralidze. Gdańska drużyna przegrała oba mecze po 42:48 i to tarnowianie cieszyli się z sukcesu.

Wprawdzie nie udało się zrealizować podstawowego celu, jakim było utrzymanie się w Ekstralidze, jednak jak twierdził Marek Formela, prezes Wybrzeża od połowy sezonu 2003, klub regularnie wypłacał zawodnikom należności oraz odzyskał wiarygodność finansową. W niedługiej przyszłości miała zostać również spłacona ponad połowa zadłużenia. Po spadku kibice najbardziej obawiali się odejścia sponsorów od klubu. Jednak tak na szczęście się nie stało. Nie tylko "starzy" dobroczyńcy pozostali z klubem, ale także pojawiło się dużo następnych. Sponsorzy "udzielili kredytu" klubowi, którego formą spłaty miał być awans do krajowej elity. Już pod koniec listopada skład Wybrzeża był gotów. Najszybciej spośród wszystkich klubów polskich. W klubie pozostali liderzy z ubiegłego sezonu: Tomasz Chrzanowski, Robert Kościecha oraz Brian Karger. Powrócił po rocznym pobycie w Pile Krzysztof Pecyna, zakontraktowano braci: Krzysztofa oraz Mirosława Jabłońskiego. Pod koniec marca został także wypożyczony z zielonogórskiego klubu Krzysztof Stojanowski. Natomiast z Gorzowa wypożyczono Mariusza Pacholaka. Takie zestawienie z miejsca zostało okrzyknięte "Pierwszoligowym Dream Team'em" i "zarezerwowano" dla Wybrzeża awans z pierwszego miejsca w tabeli. Jednak jak historia pokazuje Dream Team'y często nie realizują postawionych przed nimi celów. Gdańscy żużlowcy jednak nie zawiedli swoich kibiców, w cuglach awansując do Ekstraligi. Swoją drogę rozpoczęli od znaczącego zwycięstwa na gorącym terenie w Grudziądzu. Wszystkie mecze gładko wygrywał zespół znad morza, dopóki nie spotkał się z twardymi warunkami gry postawionymi przez zespoły z Gorzowa i Lublina. Dwie wyjazdowe porażki z rzędu podziałały na gdańszczan jak płachta na byka - kilka późniejszych zwycięstw z rzędu zapewniło zawodnikom Wybrzeża awans na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu.

Przed rozpoczęciem nowego sezonu nie miały końca spekulacje na temat składu, który na jubileusz 60-lecia istnienia klubu miałby wywalczyć medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Realia okazały się być jednak okrutne - opieszałość sponsora tytularnego klubu oraz wysokie wymagania zawodników sprawiły, że krajowe wzmocnienia zakończyły się na zakontraktowaniu: Tomasza Bajerskiego, Grzegorza Kłopota i Grzegorza Musiała. Ogromnym wzmocnieniem zespołu miał być natomiast Amerykanin Greg Hanock. Na kolejny sezon w Gdańsku zostali tacy zawodnicy jak: Tomasz Chrzanowski, Robert Kościecha, Krzysztof Pecyna, Krzysztof Jabłoński, Mirosław Jabłoński oraz wychowankowie: Maciej Pawłowski, Łukasz Kłyszewski oraz Tomasz Olechwierowicz. Zrezygnowano natomiast z robiących postępy Krzysztofa Stojanowskiego i Mariusza Pacholaka. Taki skład zapowiadał ciężki sezon dla beniaminka rozgrywek i rok 2005 taki właśnie był. Nietrafione jak się okazało wzmocnienia, kilka pechowych porażek 44-46, słabszy sezon Amerykanina, którego w końcówce sezonu na pozycji pierwszego obcokrajowca zastąpił w drużynie Duńczyk Bjarne Pedersen sprawiły, iż Wybrzeże rozgrywki ukończyło na siódmym (barażowym) miejscu w tabeli. W spotkaniach o 7 miejsce przyszło się gdańszczanom zmierzyć z drużyną z Zielonej Góry. Bohaterami tego dość łatwego wygranego dwumeczu okazali się wspomniany przed chwilą Pedersen i nieoczekiwanie Grzegorz Kłopot. Zawodnik, który przez cały sezon jeździł mało i słabo na swoim rodzinnym torze w Zielonej Górze zdobył aż 11 punktów i 2 bonusy. Rewanż w Gdańsku był już formalnością. Te wygrane baraże były jednak dopiero pierwszym krokiem do utrzymania w lidze. Kolejnym etapem walki były spotkania z drugim zespołem pierwszej ligi - KM Ostrów. Gdańszczanie dość bezproblemowo poradzili sobie z tym rywalem wygrywając oba spotkania i zapewniając sobie upragnione utrzymanie w ekstralidze.

Radość po tym sukcesie nie trwała jednak długo. Przerwa zimowa pomiędzy sezonami 2005 a 2006 to okres, który gdańscy kibice speedway'a zapamiętają na długo. W krótkim okresie czasu po sezonie okazało się bowiem, iż tak jak na torze poradzili sobie zawodnicy, tak działacze nie wywiązali się ze swoich zobowiązań. Niespłacone długi, niewyjaśnione kwestie finansowe i organizacyjne sprawiły, iż władze PZM-otu odebrały drużynie GKS Wybrzeże licencję na starty w ekstralidze i karnie zdegradowały zespół do I ligi. Z wspierania GKS-u wycofały się miasto i tytularny sponsor. Taka sytuacja wywołała gwałtowny sprzeciw kibiców, jak i wielu znanych osób mocno związanych z Wybrzeżem. Petycje, artykuły w gazetach, czy też manifestacje pod klubowym budynkiem stały się smutną codziennością. Czas mijał, zawodnicy odchodzili z Gdańska, a sytuacja klubu nadal pozostawała niepewna. Finalnie w celu "oczyszczenia" atmosfery wokół gdańskiego żużla, przed sezonem 2006 powołano zupełnie nowy, niezależny od poprzednich władz klub - Gdański Klub Żużlowy, który władze PZM-otu warunkowo dopuściły do startów w rozgrywkach II ligi. Nowemu klubowi, z prezesem Maciejem Polnym na czele, miasto udostępniło stadion, a Grupa Lotos zapewniła budżet. Zespół GKS Wybrzeże u którego steru nadal stał Marek Formela ostatecznie wycofał się z rozgrywek I ligi i tym samy GKŻ Wybrzeże stało się jedynym kontynuatorem tradycji GKS-u.

Pierwszym celem jaki stanął przed nowymi działaczami było zbudowanie składu, który byłby w stanie walczyć awans do I ligi. Mimo krótkiego czasu, jaki pozostał działaczom wydawało się, iż cel ten udało się zrealizować. W drużynie zdecydował się pozostać Krzysztof Jabłoński, poza nim działacze zakontraktowali takich jeźdźców jak: Artur Pietrzyk, Rafał Kowalski, Sebastian Trumiński, Mariusz Franków, Paweł Baran, Paweł Jędrzejkiewicz, Grzegorz Dzik oraz Lenar Nigmatzjanow. Początek rozgrywek niestety okazał się rozczarowaniem dla gdańskich kibiców, którzy mimo II ligi bardzo licznie odwiedzali stadion podczas ligowych meczów. Porażki w Daugavpils i Opolu oraz nieprzekonujące zwycięstwa w meczach u siebie sprawiły, że działacze postanowili zakontraktować dwóch kolejnych zawodników. Anglik z polskim paszportem Andy Smith oraz Tomasz Piszcz, bo o nich mowa, okazali się bardzo dużym wzmocnieniem. W dalszej części rozgrywek zespół stracił już tylko jeden punkt (remis w Poznaniu) i spokojnie wywalczył awans do I ligi. Tym samym pierwszy cel postawiony przed klubem został osiągnięty.

Przed kolejnym sezonem przed drużyną postawiono kolejne wyzywanie - awans do ekstraligi. Dzięki skutecznym działaniom w okresie transferowym do zespołu dołączyli (powrócili) Duńczyk Bjarne Pedersen, Tomasz Chrzanowski, udało się pozyskać również doświadczonego na I ligowych torach Grzegorza Kanppa, Anglików Gary'ego Havelocka, Chrisa Louisa, juniorów Andrieja Karpowa i Krystiana Barańskiego oraz mało znanego Szweda Billy'ego Forsberga. Poza tym w drużynie pozostali najskuteczniejsi w poprzednim sezonie kapitan zespołu Krzysztof Jabłoński, Artur Pietrzyk oraz wychowankowie. Wydawać by się mogło, że ten zespół bez problemów włączy się do walki o ekstraligę. Rzeczywistość okazała się jednak dość brutalna. Rywale z Gniezna, Rybnika, Grudziądza i Poznania w meczach na swoim torze bezlitośnie wykorzystywali wszelkie braki zawodników GKS-u i pozbawiali gdańszczan kolejnych punktów. W związku z oddalającym się awansem gdański klub ponownie zaczął szukać wzmocnień. Kolejny raz wyciągnięto rękę do Andy'ego Smitha, poza nim zakontraktowano Karola Barana. Jednak to nie Ci zawodnicy, a debiutujący dopiero w połowie sezonu w polskiej lidze Forsberg okazał się tym elementem, którego zespołowi brakowało. Młody Szwed przebojem wdarł się do składu i zdobywał bardzo ważne punkty. Dzięki dobrej postawie w II rundzie rozgrywek Wybrzeże zajęło 3 miejsce na koniec sezonu zasadniczego i stanęło do walki o ekstraligę. W półfinale tej batalii lepsza okazała się jednak drużyna KM Ostrów i marzenia o awansie trzeba było odłożyć do kolejnego sezonu.

Okres transferowy po sezonie 2007 zdawał się pokazywać, że gdańscy działacze wyciągnęli wnioski z nieudanego sezonu. Udało się pozostawić w zespole najlepszych zawodników czyli Pedersena, Chrzanowskiego, Jabłońskiego, Forsberga i Karpova. Szybko zakontraktowano będących uprzednio liderami w swoich klubach Magnusa Zetterstroema z Gorzowa i Renata Gafurowa z Rybnika. Poza nimi kontrakt jako uzupełnienie składu podpisali Niemiec Tobias Korner oraz młodziutki Anglik Josh Auty. Skład na papierze wyglądał imponującą tak więc zespół z dużą pewnością siebie mógł przystępować do rozgrywek. Niestety, po raz kolejny okazało się, iż nazwiska nie jeżdżą. Kryzys formy Jabłońskiego, Chrzanowskiego i Forsberga, nieumiejętność odnalezienia się w Gdańsku Gafurowa, konflikty w drużynie, zawieszenia zawodników to wszystko sprawiło, że po rundzie zasadniczej mało kto wierzył w Gdańsku w awans. Działacze próbowali ratować sytuację wypożyczając z Zielonej Góry Duńczyka Charliego Gjedde. Ten jednak nie okazał się wybawcą. Zbawienne dla drużyny okazało się natomiast przywrócenie do składu Chrzanowskiego i Jabłońskiego. To właśnie ich postawa oraz przebudzenie Gafurowa sprawiły, że zespół zakwalifikował się do baraży o ekstraligę ze Stalą Rzeszów. Baraży, które były popisem Rosjanina. Znakomite występy w Gdańsku i w Rzeszowie oraz równa postawa pozostałych zawodników sprawiły, że w sezonie 2009 w Gdańsku znów oglądaliśmy ekstraligowe spotkania.

Inną sprawą jest to, że ekstraligowe zmagania po raz kolejny oglądaliśmy zaledwie przez rok. Po awansie gdańscy działacze postanowili przewietrzyć skład i zbudować w Gdańsku zupełnie nowy zespół. Wbrew oczekiwaniom kibiców pożegnano się z Krzysztofem Jabłońskim i Bjarne Pedersenem. Nowy klub znalazł sobie również Tomasz Chrzanowski. W ich miejsce zakontraktowano piątego zawodnika Świata Hansa Andersena, Kennetha Bjerre, bardzo zdolnego juniora Martina Vaculika oraz Indywidualnego Mistrza Polski z sezonu 2008 Adam Skórnickiego. W zespole poozstali kapitan Zetterstroem, Renat Gafurow oraz Tobias Kroner. Tak zbudowana drużyna miała skutecznie zawalczyć o utrzymanie ekstraligowego bytu. Niestety po raz kolejny plany rozminęły się z rzeczywistością. Na nic zdała się bardzo dobra postawa Martina Vaculika oraz najlepszy w karierze sezon Kennetha Bjerre. Katastrofalna forma Hansa Andrsena oraz Adama Skórnickiego sprawiły, że w poszczególnych meczach drużynie brakowało kilku punktów do uzyskania korzystnego wyniku. W rundzie zasadniczej gdańszczanie zajęli 7 miejsce i musieli stanąć do baraży ze Spartą Wrocław. Mimo, iż faworytem baraży była drużyna Wybrzeża Wrocławianie okazali się godnym rywalem i zwyciężyli w obu spotkaniach.

Sezon 2009 okazał się dla GKS-u nieudany nie tylko w aspekcie sportowym. Niedopięty budżet i problemy z płynnością finansową sprawiły, iż rok 2010 Gdańscy działacze zaczynali na sporym debecie. Długi wobec Skórnickiego, Andersena i Bjerre ciągnęły się za klubem niemalże cały rok i wywołały dużą nieufność zawodników w rozmowach kontraktowych z prezesem Maciejem Polnym.  W obliczu skomplikowanej sytuacji finansowej i odejścia większości żużlowców zarząd klubu stanął po raz kolejny przed zadaniem budowy nowego zespołu. Zespołu, którego celem miało być bezpieczne przejechanie sezonu. Pomóc w osiągnięciu celu mieli nowo pozyskani Dawid Stachyra, Paweł Hlib, Matej Kus, Karol Ząbik oraz Thomas H. Jonasson, którzy dołączyli do Magnusa Zetterstroema, Renata Gafurowa oraz Tobiasa Kronera. Nowym trenerem zespołu został Stanisław Chomski. Skazywany na czwarte, piąte miejsce w tabeli zespół niespodziewanie praktycznie od początku sezonu znalazł się w czołówce tabeli, niejednokrotnie zajmując fotel lidera. Trudna sytuacja finansowa, kontuzja Karola Ząbika, słaba postawa Mateja Kusa, czy problemy sprzętowe oraz kondycyjne Pawła Hliba nie stawały na przeszkodzie podopiecznym Chomskiego w osiąganiu kolejnych zwycięstw. Znakomicie odnalazł się w Gdańsku Dawid Stachyra. Po raz pierwszy od momentu transferu do Gdańska odpowiedzialność za wyniki drużyny wziął na siebie Renat Gafurow, pozytywnie zaskakiwał Thomas H. Jonasson. Środek sezonu przyniósł GKS-owi kilka porażek, jednakże ostatecznie niedoceniany zespoł zajął drugie miejsce w lidze i awansował do pojedynków barażowych o ekstraligę z Włókniarzem Częstochowa. Niestety ekstraligowcy okazali się za silni dla naszego zespołu i rok 2011 gdańszczanie ponownie spędzą na zapleczu ekstraligi. Tym razem jednak cel jest jasny - awans. Zespół opuścili jedynie Matej Kus oraz Karol Ząbik. Na ich miejsce do Gdańska trafili Mikael Max oraz Darcy Ward.

Po całkiem udanym sportowo sezonie 2010 przyszedł czas na rozgrywki w roku 2011. Wzmocniony Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów zespół z Gdańska miał w tym sezonie walczyć o awans do ekstraligi. Najgroźniejszych rywali upatrywano w zespołach z Bydgoszczy i Gniezna. I to właśnie jeźdźcy Startu Gniezno już w pierwszej kolejce rozbili w Gdańsku faworyzowane Wybrzeże 53-37 sprawiając, iż stawiany przed sezonem cel stał się odległy już na początku rozgrywek.Warto jednak zaznaczyć, iż w tym meczu podopieczni Stanisława Chomskiego startowali osłabieni brakiem Darcy'ego Warda, a jak pokazała dalsza część sezonu młodzieniec z Australii okazał się absolutnym transferowym strzałem w dziesiątkę. Startujący na pozycji juniora zawodnik uzyskał najwyższą średnia na I ligowych torach i mimo bardzo trudnego dla drużyny sezonu doprowadził ją do drugiego miejsca w tabeli, a tym samym awansu do ekstraligi. Słabszy sezon w wykonaniu Dawida Stachyry, Pawła Hliba oraz Mikaela Maxa i Renata Gafurowa sprawił, iż zmuszeni zostali Oni do odejścia z Gdańska po zakończeniu rozgrywek. Zespół opuścił również kapitan Magnus Zetterstroem który wybrał ściganie na torach pierwszoligowych. W związku z tak licznymi odejściami przed działaczami klubu stanęło bardzo trudne zadanie na okres transferowy. Czy zadanie zostało to wykonane dobrze okaże się za jakieś 10 miesięcy. Dziś wiadomo, że zespół z Gdańska wzmocnili Nicki Pedersen, Piotr Świderski, Makism Bogdanow oraz Tomasz Chrzanowski. W drużynie zostali natomiast Thomas H.Jonasson oraz Krystian Pieszczek..

cdn..

Zmieniony: Czwartek, 12 Styczeń 2012 18:28  

Film

Kiedy Mecz ?

22.05.2016r.
godz. --:--

Polonia
Bydgoszcz
Wybrzeże
Gdańsk

Tabela


1. Daugavpils 12 +95
2. Rzeszów 10 +6
3. Łódź 8 +62
4. Piła 8 +45
5. Gdańsk 8 +61
6. Częstochowa 6 -2
7. Kraków 4 -18
8. Opole 2 -41
9. Bydgoszcz 2 -56
10. Rawicz 0 -36
11. Krosno 0 -116

Kto jest Online

Naszą witrynę przegląda teraz 35 gości